Winter is coming, czyli przygotowujemy zapasy na zimę.

Wiem, że na dworze 25 stopni i na razie o zimie nikt nie myśli, ale nauczona doświadczeniem zeszłego roku, w tym postanowiłam solidnie przygotować się na nadejście znienawidzonej przeze mnie pory roku ;) A więc bracia i siostry wegetarianie, weganie i wszystkożerni też! Kroimy i mrozimy owoce na ciężkie dni, które nadejdą za parę miesięcy ;)


Mrozimy owoce na zimę...




Jestem z tych osób, które absolutnie nigdy nie narzekają na czterdziestostopniowe upały, bo mimo, że ciężko je wytrzymać to jednak doceniam te kilka miesięcy lata. Za to w zimie zwykle moje pierwsze słowa po wstaniu z łóżka i szybkim spojrzeniu na termometr i za okno to: "znowu pada to białe gówno..." ;)

Poza zimnem i brakiem słońca najbardziej doskwiera mi wtedy monotonia jedzenia, bo owoce w sklepach to zwykle banany i pomarańcze sprowadzone z cieplejszych krajów. Nie żebym miała coś do bananów i pomarańczy; bardzo je lubię. No ale ile można w kółko to samo...


W tym roku postanowiłam przygotować się na zimę i mrozić sezonowe owoce. Zaczęłam od truskawek, które już niestety się skończyły.
Truskawki spożywam zwykle w postaci koktajli, więc żeby zajęły jak najmniej miejsca w lodówce zblendowałam je i wlałam do płaskich plastikowych pojemników śniadaniowych ułożonych jeden na drugim.

Moje zapasy truskawek na zimę ;)


Dzisiaj za to kupiłam śliwki, borówkę amerykańską, nektaryny i ananasa. Trochę się nakroiłam, ale zimą sobie za to podziękuję ;)

Śliwki mogłabym przerobić na powidła, ale jakoś specjalnie za powidłami nie przepadam, są za słodkie. Za to pokrojone śliwki z naturalnym jogurtem będą idealne. No i do ciasta też będą ok :)


Śliwki węgierki


Kolejnym owocem do jogurtu będą nektaryny, które też skroiłam w drobną kostkę, można ich też użyć do koktajlu.

Nektaryny

Nie pamiętam, czy ananasy są zimą dostępne w sklepach, ale ponieważ uwielbiam z nich koktajl (a te z puszki nie są takie dobre) to postanowiłam też trochę zamrozić ;)

Ananas

Ananas

No i moje ukochane borówki amerykańskie, które uwielbiam z jogurtem i amarantusem ekspandowanym (Bezglutenowa owsianka z borówkami i amarantusem )


Owoce 

Dzięki temu, że owoce są pokrojone zajmą one mniej miejsca w lodówce, dobrze jednak również je poporcjować, żeby móc rozmrażać mniejsze ilości.


Śliwki, borówki i ananas





Komentarze

  1. No, no! Ja niestety takich zapasów robić nie mogę, bo mieszkam w domu z mięsożercami i cała zamrażalka jest w mięsie :(
    http://rankiemwszystkolepsze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Wojna będzie? Takie zapasy. Ze śliwek mimo wszystko polecam powidła bez cukru. Wrzucam na głębszą blaszkę śliwki bez pestek. Wkładam blaszkę do piekarnika i tylko co jakiś czas mieszam drewnianą łyżką. Do utraty wody. Na koniec dosypuję cynamonu i gorące wkładam do małych słoików po przecierach. Pasteryzuję w garnku z wodą 10 min. Powidła są bez dodatku cukru. Wcale nie są takie bardzo słodki. Małe słoiczki są jak jednorazowe porcje, od razu do wykorzystania. Powidła w piekarniku robi się bardzo szybko i nie trzeba za często mieszać, śliwki szybko odparowują. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wychodzę z założenia, że mrożonych owoców nigdy za wiele ;) A powidła bez cukru chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty