Jak zdrowo żyć i nie zwariować: Kawa na upały, czyli kawa mrożona z ... kwasem chlebowym.

sobota, 8 sierpnia 2015

Kawa na upały, czyli kawa mrożona z ... kwasem chlebowym.

Kawa z kwasem chlebowym. Pewnie czytając to myślisz, że jestem jakaś dziwna że piję takie rzeczy ;) Ale uwierz, że na upały takie jak teraz jest to doskonałe rozwiązanie dla osób, które nie mogą żyć bez czarnego napoju. Skąd taki dziwny pomysł?

kawa z kwasem chlebowym 



Kawa stanowi absolutną podstawę mojego żywienia ;) Serio, bez porannej kawy nie jestem w stanie efektywnie pracować i w ogóle funkcjonować. Nie twierdzę więc, że nie jestem uzależniona, bo jestem, ale dobrze mi z tym ;)

Ostatnio będąc u znajomych w kawiarni, koleżanka zaproponowała mi kawę z ...tonikiem. Wydało mi się to nieco dziwne i nie potrafiłam sobie wyobrazić tego smaku, więc zamówiłam polecany wynalazek. Okazało się, że kawa z tonikiem smakuje wyśmienicie :)

Ja też postanowiłam poeksperymentować, a że akurat w lodówce znalazłam butelkę kwasu chlebowego stwierdziłam, że spróbuję;) No i okazuje się, że to połączenie również jest super!

Składniki:

- pół szklanki kwasu chlebowego
- 6 kostek lodu
- filiżanka kawy (ja użyłam świeżo zmielonej Lavaza Espresso Cremoso)

Przygotowanie:

Do szklanki wlewamy kwas chlebowy i wrzucamy kostki lodu. Kawę wlewamy bardzo powoli, nie mieszamy, pozwalamy jej "samodzielnie" opaść na dno.

Smacznego! I pamiętajcie o nawadnianiu organizmu w takie upały. Kawa odwadnia organizm, więc jeśli pijesz jej dużo, to koniecznie wypijaj jeszcze więcej wody (3 litry dziennie to absolutne minimum).

Kawa mrożona z kwasem chlebowym








2 komentarze:

  1. Co do życia bez kawusi, to uwierz, że można bez NIEJ żyć. Pisze to osoba, która rano zaraz po wyjściu z łóżka pędziła parzyć sobie kawusię. Dzisiaj 25 dzień bez ukochanej kawusi i doskonale funkcjonuję. Wszystko jest w głowie:)
    A kawusia z kwasem to podwójne orzeźwienie? Mnie kwas chlebowy kojarzy się z Ukrainą, a właściwie z Krymem. Po zejściu z miasta skalnego Czufut-Kale do Bachczysaraju piłam najbardziej orzeźwiający napój w życiu, jakim był schłodzony kwas chlebowy. Wspaniale zaspokoił pragnienie. To była niezapomniana chwila, było ok. 38 stopni i ten schłodzony kwas chlebowy był boski, o czymś takim marzyłam już wchodząc na Czufut-Kale. Wierzę, że mieszanka kwasu z kawką może też być boska.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po tym jak udało mi się rzucić cukier (kiedyś słodziłam 5 łyżeczek!) i kilka innych niezdrowych składników wierzę, że można żyć również bez kawy, chociaż musi to być bardzo trudne ;) Ja uwielbiam kawę i dopóki nie zakaże mi jej lekarz jako zagrażającej zdrowiu i życiu, to raczej sama z niej nie zrezygnuję ;) Tym bardziej mój wielki szacunek, że udaje Ci się tak długo bez niej funkcjonować :)

    A co do kwasu chlebowego, to mamy identyczne skojarzenia :) Ja pierwszy raz w życiu piłam kwas chlebowy, prosto z beczkowozu właśnie na Krymie podczas nieziemskich upałów ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Instagram
Durszlak.pl